Kastracja to nie choroba cz.2.



Podjęliśmy decyzję-nasz koci przyjaciel idzie pod nóż! Brzmi strasznie, prawda? Nie ma się jednak czego bać-u kocurków zabieg jest wręcz kosmetyczny. U kotek sprawa jest bardziej skomplikowana, jednak przy stosowaniu się do prostych zasad rekonwalescencja przebiega prawie niezauważalnie.




KIEDY PRZEPROWADZIĆ ZABIEG?
Zabieg przeprowadzamy zanim rozpocznie się burza hormonalna. Mówi się, że najlepiej kastrować zwierzęta do 12 miesiąca życia, jednak wg mnie lepiej nie czekać-im starsze zwierzę, tym większa szansa na rujkę (MITEM JEST, ŻE KOTKĘ LEPIEJ KASTROWAĆ PO PIERWSZEJ RUI) czy pryskanie. Ja swoje koty kastrowałam zaraz po ukończeniu przez nie szóstego miesiąca życia-wtedy narządy są już wystarczająco rozwinięte, tj. duże, a więc ryzyko popełnienia błędu lekarskiego w postaci pozostawienia ich cząstek w środku zdecydowanie mniejsze (szczególnie w przypadku kotek), ale kot jest na tyle młody, że zazwyczaj etap dojrzewania hormonalnego ma jeszcze przed sobą. U  kocurków znakiem, że najwyższy czas na zabieg jest zmiana zapachu moczu na zdecydowanie intensywny. Kiedy więc czyszcząc kuwetę poczujesz świdrujący odór moczu, czym prędzej umów pupila do lecznicy.
Wielu hodowców decyduje się na zabieg wczesnej kastracji, którą przeprowadza się u kociąt przed 16 tygodniem życia. Temat ten budzi wiele kontrowersji i  nie chcę w tym artykule przytaczać argumentów za i przeciw, nadmienię tylko, iż decydując się na wczesną kastrację należy znaleźć odpowiedzialnego weterynarza, który ma doświadczenie w tego typu zabiegach.

JAK WYGLĄDA PRZYGOTOWANIE DO ZABIEGU?
Na 12 godzin przed zabiegiem zabieramy miski z jedzeniem, wodę zabieramy na 4-6 godzin przed operacją. wg mnie dobrze jest zrobić także kontrolne badanie krwi (podstawowe) na kilka dni przed zabiegiem. w dużych klinikach, które mają swoje laboratoria takie badanie można wykonać przed samym zabiegiem.

Polecam też omówić z lekarzem przeprowadzającym zabieg rodzaj narkozy [dożylna lub wziewna; najczęściej stosowana jest dożylna, jednak mniej inwazyjna (oraz droższa) jest narkoza wziewna-jeśli mamy tę opcję do wyboru, to na pewno warto się na nią zastanowić), rodzaj cięcia (u kocurków jest to malutkie, standardowe cięcie na mosznie, natomiast u kotek mamy dwie opcje do wyboru-klasyczne cięcie od pępka do łona lub cięcie boczne na ok. 1,5 cm i wyciągnięcie wnętrzności specjalnym narzędziem; rozcinanie brzucha ma tę zaletę, że lekarz widzi wszystko jak na dłoni, natomiast cięcie boczne jest mniej inwazyjne i często nie wymaga nawet noszenia kubraczka-dlatego jest popularne wśród kotów wolno żyjących), rodzaj szwu (tradycyjny lub śródkórny rozpuszczalny, który choć bardzo wygodny, to jednak może uczulać; u kocurków stosowana jest metoda bezszwowa-zakleja się ranę specjalnym preparatem).
Dobrze jest ustalić z lekarzem, aby po zabiegu uzupełnił płyny zwierzęcia kroplówką (nie, nie w każdej lecznicy jest to oczywiste).

Od razu może napiszę, że CENA ZABIEGU może się znacznie wahać ze względu na powyższe niuanse, jednak wydając gotówkę mieszczącą się w górnych widełkach należy upewnić się, że płacimy za droższe znieczulenie, kroplówkę, inny rodzaj szwu, bardziej skomplikowany rodzaj cięcia, dodatkowe badanie, doświadczenie dobrego lekarza itp.

CO PO ZABIEGU?
Zabiegi kastracji zazwyczaj odbywają się w godzinach porannych, natomiast odbieramy zwierzaka w godzinach wieczornych. Zwierzak powinien być wybudzony, a jego stan stabilny. Oczywiście skutki działania narkozy będą widoczne-koteczek może być ospały, zataczać się, może też nie zdążyć na czas do kuwety. Taki stan nie powinien trwać dłużej niż do następnego dnia. Od razu można kotu postawić miskę z wodą, natomiast ścisła dieta obejmuje 12 godzin. Aby zachęcić zwierzę do picia można wymieszać wodę z sosikiem (tylko z sosikiem!) z mokrej saszetki. Pamiętajmy, że zwierzę po narkozie może wymiotować-absolutnie nie podajemy pokarmów w formie stałej! Po 12 godzinach tylko na wodzie polecam przez kolejne dwanaście podawać gotowanego kurczaka, można dodać do niego naturalny kleik oraz troszkę ryżu. Po tym czasie można powoli wracać do podawania "normalnych" posiłków. Nie dajcie się namówić na karmy dla kastratów-kastrat to nie jest inwalida! Należy go karmić tak, jak każdego kota-w sposób prawidłowy i odpowiednio zbilansowany oraz zapewnić w zabawie dawkę ruchu, ale to także dotyczy każdego, bez wyjątku, kota.

Należy zwracać uwagę, aby przez pierwszą dobę kot nie skakał zbyt wysoko i nie brykał zbyt żwawo. Cały czas pilnujemy, aby nie wylizywał sobie ranki-to u kocurków, ponieważ najpewniej dla kotki dostaniemy kubraczek, który wygląda o tak (w wyjątkowych przypadkach, kiedy kot jest wyjątkowo niewspółpracujący można założyć kołnierz ochronny, jednak w znakomitej większości przypadków jest on zbędny) :


Łapki umieszczamy w otworach, zawiązujemy ściśle i voila. Kubraczek jest tak wycięty, że kotka bez problemu może korzystać z kuwety.

U obu płci należy obserwować rankę, czy nie ma wysięku, czy nie wydziela nieprzyjemnego zapachu, czy się nie otwiera, natomiast u kotek warto dodatkowo przemywać ranę dwa razy dziennie Rywanolem (przemywamy nasączonym gazikiem).
Jeśli chcemy przyspieszyć gojenie, możemy zastosować także maść z nagietka lub balsam Szostakowskiego (który jest polecany także przy wysiękach i trudnościach w zrastaniu). Pamiętajmy jednak, że każdą niepokojącą zmianę należy skonsultować z lekarzem weterynarii!

U kocurków po ok. 5-6 dniach nie ma śladu po zabiegu (poza małą blizną, oczywiście i brakiem jajeczek ;-)), natomiast z kotką po ok. dziesięciu udajemy się na kontrolę i jeśli zastosowany był szew tradycyjny, zdjęcie szwów .

Dodam jeszcze, tak całkiem prywatnie, że ogromnie obawiałam się zabiegu ubezpłodnienia u mojej kotki (wcześniej, u kocurka, nie bałam się nic a nic, ale wiedziałam, że to zabieg wręcz kosmetyczny). Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, choć ranka w międzyczasie zaczęła wydzielać brzydki zapach. Szybka reakcja i odpowiednia opieka sprawiły, że po 10 dniach zdjęli jej kubraczek, a ja absolutnie nie wspominam tego okresu jako traumy, czego pewnie większość opiekunów kotek się boi.

I już zupełnie na koniec, tak przy okazji tematu o kastracji, ubezpładnianiu itp. :-) chciałabym od całego naszego zespołu (czyli dwóch człowieków i czterech kotów) złożyć NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA WSZYSTKIM MAMOM Z OKAZJI ICH ŚWIĘTA!
Temat zbiegł nam się pięknie, nie ma co!
I mimo, że trochę puszczam teraz do Was oczko, to wiedzcie, Drogie Mamy, że życzenia te są jak najbardziej szczere i poważne:*

Pozdrawiam, Filobiola

4 komentarze:

  1. Świetnie napisane. Post zawiera wiele rzeczowych i bardzo przydatnych informacji, Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśnił w głowach tym nieświadomym opiekunom kotów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzetelne informacje. Mój kotek też był po kastracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo dobry i przydatny pewnie dla wielu wpis, my juz jesteśmy na szczęście dawno po zabiegu i faktycznie, była to raczej kosmetyka - zabieg to za dużo powiedziane ;)

    OdpowiedzUsuń