Surowe mięso-dawać czy nie dawać?


     Na zdjęciu mięso IV kategorii-m.in. mięso z krowiej jamy gębowej.

  Buszując po różnych kocich grupach, często spotykam się ze stwierdzeniem (popartym-o zgrozo!-zdaniem niektórych weterynarzy), że kot absolutnie nie powinien jeść surowego mięsa. Głównymi argumentami są przebiałczenie i struwity-generalnie rozbija się o nerki. Poza tym surowe mięso zawiera różne bakterie, pasożyty i takie tam-wiadomo ;-)

  Z tego, co udało mi się wyśledzić w internetach, pierwsze chrupki pojawiły się na rynku w latach 50-60. Skoro koty nie mogą jeść surowego mięsa, pozostaje nam do rozwiązania zagadka, co jadły przed erą gotowych karm i w jaki sposób udało się temu gatunkowi przetrwać po dziś dzień? 
Czy widzieliście dzikie koty, które chadzają po polu ryżowym i zbierają ziarenka do sakiewki?   Albo które polują na myszy, a potem idą do kuchni i poddają je obróbce termicznej? Wszak kolejna zasłyszana teza brzmi: "Kotu można dawać mięso, ale tylko gotowane lub -w ostateczności-przemrożone.".

   Kochani! Kot to drapieżnik i bezwzględny, ścisły mięsożerca co oznacza, że nie potrzebuje w diecie warzyw, owoców, a tym bardziej zbóż. MUSI jeść mięso, aby móc żyć w zdrowiu, dlatego jeśli zdecydowaliście się karmić suchym/puszkami należy pamiętać, aby w składzie było jak najwięcej konkretnego mięcha. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby kot jadł surowe mięso-to w zasadzie, wg mnie, najlepszy model żywienia, ponieważ jest najbliższy naturalnym preferencjom naszych mruczków. Ich organizmy są przystosowane do trawienia surowizny- w tym małych, surowych (to ważne!!!!) kości. Model ten nazywa się BARF-Biologically Appropriate Raw Food. Inaczej mówiąc: jedzenie odpowiednie biologicznie.

  W tym wpisie chciałabym obalić kilka mitów, szerzonych-niestety-także przez weterynarzy (na szczęście nie wszystkich-pozdrawiamy naszego!). Oto kilka z nich:


  • "Przebiałczenie" (surowizna jako dieta wysokobiałkowa, która niszczy układ moczowy kota).


Mięso nie składa się z samego białka. W diecie mięsnej, którą sami komponujemy i bilansujemy, ważną rolę odgrywa tłuszcz. Jeśli chcecie zrobić zdrowy prezent Waszemu mruczkowi, nigdy nie podawajcie mu piersi z kurczaka czy polędwicy wołowej-zamiast tego wybierzcie np. łopatkę wieprzową*, mięso wołowe II lub nawet III kategorii (ścinki wołowe, szponder, mostek), drób ze skórą. Im tłustsze mięso tym lepsze. Jeśli wybierzemy odpowiednie mięsa, nerki naszych kotów będą bezpieczne. Zresztą-nie ma lepszej diety dla kota nerkowego niż surowizna. Wiem, co mówię, bo mam takiego delikwenta w domu :-)


  •  Chrupkami kot czyści zęby, przy mięsie będzie miał kamień-chrupki są niezbędne do utrzymania należytej higieny jamy ustnej kota.


Bzdura! Koty nie przeżuwają jedzenia jak krowy, tylko szarpią je i połykają kawałki. Chrupki są małe. Nie wiem, jakim cudem kot miałby czyścić zęby jedząc je??? Większość kotów połyka maleńkie chrupki w całości, ewentualnie raz rozgryza i to wszystko. Co innego, gdy podamy mu kawałek żylastej wołowiny lub skrzydełko z kurczaka-tego już się w całości połknąć nie da. Kot musi się nieźle namęczyć, aby zmiażdżyć kości lub oderwać kawałek mięsa. Dzięki temu na 100% czyści zęby.


  • Kości staną w gardle lub przebiją jelito.


Tak, istnieje takie ryzyko i to bardzo duże pod warunkiem, że kość zostanie ugotowana. Po obróbce termicznej kości (szczególnie te puste w środku) stają się twarde i podczas gryzienia pękają, tworząc ostre igły. Surowe kości są elastyczne i nie stanowią zagrożenia dla drapieżnika. Jedyne, czego kot potrzebuje do strawienia kości to kwaśne pH żołądka. Koty na karmach gotowych mają przesunięte pH w stronę zasadowego, dlatego kości mogą wywołać u nich zatwardzenia.



  •  Pasożyty, bakterie.


Wiele z nich to naturalni mieszkańcy kociego przewodu pokarmowego. Np. salmonellą kot nie może się zarazić, ponieważ naturalnie bytuje ona w jego układzie pokarmowym. Niebezpieczna staje się podczas obniżenia kociej odporności. Sama w sobie już jest w kocie i dla zdrowego zwierzęcia nie stanowi problemu. Jeśli zaś chodzi o pasożyty, to zgoda-na gotowcach jest mniejsze ryzyko zarażenia nimi. Należy jednak brać pod uwagę, że koty z większością pasożytów świetnie sobie radzą (inaczej już dawno by je te robaki zeżarły i nie miałby nam kto mruczeć do ucha ;-)), a mięso, które kupujemy jest przebadane i sprawdzone. Moje koty są na surowiźnie ponad dwa lata, nigdy ich nie odrobaczałam profilaktycznie, kał badam dwa razy w roku i do tej pory są "czyste", a uwierzcie, że zdarzyło im się jeść naprawdę niecodzienne części ciał różnych zwierząt.

  Dużą zaletą surowego mięsa jest jego wysoka wilgotność-karmy suche zabierają kotom wodę z organizmu podczas trawienia (pęcznieją), natomiast mięso ją dostarcza (podobnie jak puszki, które-jeśli chcemy podawać karmy sklepowe-są dużo lepszym wyborem niż chrupy). Aby układ moczowy naszego kota mógł dobrze funkcjonować, potrzebna jest woda, woda, woda, którą koty piją bardzo...niechętnie. W naturze raczej nie zobaczymy lwa przy wodopoju, chyba, że jego ofiara właśnie gasi pragnienie. Koty dostarczają wodę do swoich organizmów poprzez pożywienie, dlatego powinno ono być tak wilgotne, jak tylko to możliwe.
Karmienie w zgodzie z naturą, czyli surowizną, ma tę niezaprzeczalną wyższość nad karmami gotowymi, że jesteśmy w stanie dopasować poszczególne parametry (m.in.białko, tłuszcz, wapń, fosfor, witaminy itp. itd.) idealnie do potrzeb konkretnego kota. Karmy gotowe, nawet te premium, zazwyczaj nie są perfekcyjnie zbilansowane-a to podaż fosforu zbyt duża, a to stosunek CA:P jest nieodpowiedni, a to za dużo białka, a to za mało tauryny...
Nie mogę też nie wspomnieć o cenie-BARF wychodzi duuużo taniej niż gotowe karmy dobrej jakości (w tym miesiącu koszt żywienia moich dwóch kotów o łącznej wadze 11,5 kg wyniósł 70zł).

 Oczywiście nie zamierzam uskuteczniać nagonki na karmy suche i puszki-chciałabym Was tylko zachęcić do zgłębienia tematu oraz nie słuchania ślepo weterynarzy, którzy najczęściej dietetykami nie są, za to ich gabinety są sponsorowane przez producentów karm. Każdy sposób żywienia ma wady i zalety-aby karmić surowizną trzeba przysiąść i przyswoić trochę informacji, trzeba samodzielnie przygotowywać mięso, pakować je, rozmrażać, kupować suplementy do bilansowania... To są zdecydowanie wady-dla nas, ludzi. Barf nie jest najłatwiejszą dietą, jednak jest największą szansą jaką możemy im dać na długie życie w dobrym zdrowiu. 

 
  Jeśli chcielibyście wiedzieć, jak zacząć lub macie jakiekolwiek pytania w związku z karmieniem surowym mięsem, dajcie znać w komentarzach. To będzie dla mnie sygnał, aby kontynuować (już bardziej szczegółowo) temat żywienia jedzeniem odpowiednim biologicznie. Zachęcam także, aby zajrzeć na forum www.barfnyswiat.org, które jest kopalnią informacji i głównie z którego pochodzi moja wiedza nt. żywienia surowizną.

* Zakaz podawania wieprzowiny to aktualnie kolejny mit-kiedyś zalecało się nie podawać zwierzętom świni ze względu na wirus Aujeszkiego. W tej chwili trzody przechodzą restrykcyjne badania, a jeśli jest podejrzenie zakażenia, całe stado jest wybijane, a mięso nie jest dopuszczone do obrotu. Spokojnie możecie podać mięso wieprzowe, jeśli kupicie je w sklepie ("od chłopa" nie odważyłabym się chyba, że jesteście pewni, iż bada swoje zwierzęta). Mięso wieprzowe jest bardzo lubiane przez koty, a do tego mało alergizujące i fajnie tłuste. Osobiście jestem przezorna, więc nie podaję podrobów wieprzowych, jednak jest to moje dmuchanie na zimne.

Pozdrawiam!

40 komentarzy:

  1. Myślałam kiedyś o BARFIe ale (niestety) doszłam do wniosku że dla mnie to zbyt czasochłonne, no i nie wiem czy dałabym radę z surowym mięsem i wszystkimi suplementami. BARF to zadanie dla cierpliwych, podziwiam. Jedynie co to Andrzej oprócz gotowych karm dostaje czasem surowe mięso - różne, wieprzowe też (chociaż czytałam opinie żeby kotu wieprzowiny nie dawać, gdyż w naturze tego nie je)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm...Tak naprawdę bardzo czasochłonne to nie jest-jedynie na początku przytłacza ogrom informacji. Ja idę na łatwiznę i większość mięsa mielę już w sklepie ;) Przygotowanie mieszanki na miesiąc dla dwóch kotów zajmuje mi godzinę z hakiem, jeśli część mięsa chcę lub muszę (drób) przygotować samodzielnie. Suple odmierzam w kilka minut, a jedzenie pakuję do plastikowych pojemników ;)
    Niemniej i tak szczerze nienawidzę "dnia mieszania", ale plusów odnotowuję jednak więcej, więc kwiczę i mieszam, hihi.

    Co do tego, że kot świni w naturze nie je-krowy też nie, a wołowina to bardzo popularne mięso. Barf polega na odwzorowaniu natury (składu myszy) z mięs, które mamy. Model karmienia tym, co kot je w naturze nazywa się Whole Prey-wtedy dajemy kotu mysie oseski i inne gryzonie, małe ptaki, pisklęta itp.

    Fajnie, że Andrzej lubi mięso i nie wywołuje ono u niego przykrych dolegliwości jelitowych-nie wszystkie koty na gotowych karmach radzą sobie ze strawieniem surowizny. No, a skoro tak jest, to może kiedyś się przekonasz? ;-)

    Pozdrawiam Was serdecznie, mizianki dla rudzielca :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie mi się mieszanka kończy i jestem w rozpaczy, znowu to latanie po sklepach i babranie się w padlinie, nieee, nie znoszę. Ale jakie to ma znaczenie, kiedy wiem, że warto :) Tylko jeszcze żeby mój koteł nie miał wahań z rodzaju "dzisiaj mięso jest dobre, a jutro to ja tego nie chcę, a pojutrze to zjem, ale tylko między południem a godziną 17 w kącie obok drapaka"... :) Coś mu ostatnio nie wchodzi, za to kotełka zżera jak na drapieżcę przystało :D
    Napisz coś jeszcze, tekstów o mięchu nigdy dość, trzeba ludziska jakoś zachęcać i zainteresować tematem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, u mnie ostatnio skubią jak myszki, ale myślę, że to przez upały :( Z racji, że dolewam dużo wody do mieszanek, nie piją wody z miseczki i dlatego posunełam się ostatnio do dosmaczania proszkiem z chrupek, ale niewiele to dało. W sumie w taką pogodę to nikomu nie chce się za bardzo jeść, ale pić trzeba- chyba strzykawka pójdzie w ruch.
      Poza tym nie ma u nas większych fanaberii-nawet przestawiania nie było. Dostały miski z surowym i od tego dnia jadą na mięsie :-)

      Usuń
  4. O tym żywieniu Whole Prey małymi myszkami nie słyszałam, a w takim przypadku BARF jest zdecydowanie "przyjemniejszy", niemniej jednak to babranie się w mięsie trochę mnie przeraża.. Ale może kiedyś spróbuję, kto wie, dlatego chętnie czytam takie teksty, od czegoś trzeba wyjść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się babrać i cudować, a możesz też zmielić, pomieszać z suplami i już. Ja generalnie używam "normalnego" mięsa, a dziwactwa jak na zdjęciu mam tylko wtedy, gdy pojadę do rodzinnego miasta i biorę od pani na bazarach za 5zl/kg ;-)

      Babranie jest takie samo jak przy kotletach mielonych, tylko skala większa, bo więcej mięcha. No, chyba że jesteś wegetarianką, to wtedy rzeczywiście może to stanowić kłopot.

      Co do Whole Prey to kiedys stukałam się w głowę,a teraz, kiedy miałam w swojej zamrażarce przełyki, wielkie, krowie płuca, śledziony, nutrie z łapkami itp., to podanie myszy nie wydaje mi się takie hardcorowe- szczególnie, że są to myszy karmówki. Niemniej nie zamierzam się przestawiać i zostanę przy BARFie ;-) Martwa mysza rozmrażająca się w lodówce to dla mnie na chwilę obecną jednak za dużo (ale taką świeżą byłabym w stanie podać).

      Usuń
  5. Nie jestem zwolenniczką suchej karmy i jeśli mam być szczera, moim zdaniem nawet najlepsze chrupki są beznadziejne.
    Zdecydowanie lepsza jest już mokra karma.
    Obecnie przestawiam Kloś i Harvejka na BARF. :)
    Zaczęliśmy od mieszanek z easy B.a.r.F. z kościami (suplementy dopiero będę kupować) i koty bez problemu jedzą surowiznę. Ani razu nie protestowali! :D
    Pierwszą porcję jedli bez mieszania z gotową karmą (w sumie żadnej porcji nie mieszałam i nie mieszam z gotowcem), bo tak sobie zażyczyli.
    Czekam na więcej postów o tej tematyce! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! U mnie przestawianie wyglądało identycznie, a obydwoje w hodowli jedli chrupki. Postawiłam miskę z mieszanką i od tej pory obydwoje stali się mięsożercami:-) Nic, tylko się cieszyć, bo niektórzy mają z tym ogromny problem...

      Usuń
  6. Nie przeszliśmy na Barf (jeszcze) ale mięsko surowe kotki dostają co dzień różne , z tłuszczykiem też ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dostają je jako przekąskę czy posiłek? Staraj się zawsze podawać tłuste mięso-chude może narobić więcej szkody niż pożytku (za dużo białka). Mam nadzieję, że to "jeszcze" jest wiążące-będę trzymać kciuki, aby szybko stało się "już" :-)

      Usuń
    2. Jako posiłek. Kupuję piersi z kaczki - na niej jest dużo tłuszczu. Dzielę i dodaję do każdego mięska jakie mam . Robię porcje i mrożę raz na parę dni . Mięsko z kaczki , indyka , czasem wieprzowe , wołowe, królicze ...
      Czasem dostają rybki , czasem krewetki ;-)
      Dwa koty mają jeszcze dostęp do suchej zawsze. Za to Gucio suchego nie jada , bo nie uważa jej za jadalną ;-)
      Jemu gotuję od kilku miesięcy ryż , marchewkę z mięskiem i krewetkami(bo inaczej nie zje)bo on ma sensacje po sztucznych karmach i takich nie dostaje wcale ...
      To na zmianę z surowizną i jak na razie mamy spokój. Daję jeszcze kotkom olej z łososia co jakiś czas.

      Usuń
    3. A ryż po co? To zboże, a zbóż kotom nie podajemy-nigdy ;-) Marchewka, jesli nie ma problemow z zatwardzeniami, takze jest zbedna.

      Niestety, samym miesem, nawet roznorodnym, nie zbilansujesz odpowiednio posilku. Potrzebne sa podstawowe suple, jak chocby tauryna czy suplement wapnia (np. skorupki jaj lub cytrynian). Niezbedne jest tez suplememtowanie witamin z grupy B, wiatminy D (choc jesli dajesz czasem ryby to tu moze byc ok) oraz sodu.

      Oczywiscie kazdy opiekun wybiera sposob karmienia swoich pupilow na wlasna odpowiedzialnosc, jednak uwazam, ze jesli chcesz podawac surowizne, to albo tak jak nalezy, albo lepiej zrezygnowac. Podawanie wszystkiego na oko to lawirowanie na krawedzi-czy warto ryzykowac wiec zdrowiem naszych futer?
      Nie jest mozliwe prawidlowe zbilansowanie mieszanki samym miesem, czyli predzej czy pozniej koty zaczna miec niedobory lub nadwyzki, ktorych skutki moga byc oplakane.

      Czasem kilka miligramow w te, czy we wte zaburza proporcje, ktore w niektorych przypadkach sa zelazne i nie ma zmiluj.

      Przemysl to dobrze, zebys nie zalowala kiedys. Karmienie surowym jest super,ale tylko wtedy, gdy robi sie to na 100%. Metoda "na oko" w tym wypadku mozna wylacznie zaszkodzic.

      Pozdrawiam!:-)

      Usuń
    4. Bez ryży i marchewki nasz Gucio ma sensacje jelitowe. Z nim zawsze jakieś problemy są ...
      Muszę pomyśleć o tych suplementach i o Barfie ;-)
      Pozdrawiam

      Usuń
    5. Rozumiem, jednak lepiej by było, gdybyś zastąpiła ryż np. ziemniakami, skoro musi mieć balast. Zboża to nic dobrego, koty nie powinny ich dostawać-to ściśli mięsożercy. Niektóre warzywa są ok-pietruszka, marchewka, ziemniaki, szparagi...A na czym polegają problemy Gucia? Jak dokładnie wygląda jego dieta? Może wspólnie uda się nam zaradzić problemom :-)

      Pozdrawiam!
      Filobiola

      Usuń
    6. Gucio jest alergikiem i na wiele karm reaguje rozwolnieniem. Od pół roku nie dostaje karm gotowych bo już na żadne karmy dobrze nie reaguje. A jedyne jakie mógł jeść ostatnio to właśnie dla wrażliwych - winstony z rossmana -z ryżem. Wcześniej przetestowaliśmy wiele z tych lepszych i zalecanych , ale niestety po nich były sensacje. Żadna karma która ma sosik nie jest u nas mile widziana z powodu sensacji żołądkowo - jelitowych i skórnych u Gucia , a skórnych u Karmelka .
      To samo było z Karmelem i suchymi karmami po ktorch Karmel miał sączące się rany na pyszczku.
      Jedynie po RC Sensible ( w niej właśnie jest ryż) nie ma sensacji skórnych , więc ją dostaje .
      Myślę że nawet jakbym wprowadziła Barfa to Karmel tego nie tknie , bo on to by tylko suchym żył. To ja czasem mu do pysia włożę odrobinę mięska , czy rybki. Jego to w ogóle nie interesuje , w przeciwieństwie do dwóch pozostałych ;-)
      Mam dwa koty z alergią pokarmową (Gucio i Karmelek) i naprawdę wiele przeszłam zanim przekonałam się co mogę im podawać , a co nie .
      Do tego Gucio ma problemy z gruczołami okołoodbytowymi , które wiecznie się zatykają. Muszę dbać o to żeby kupale nie były za lużne , a on niestety ma do tego skłoność...
      Ryżu dodaję odrobinę w postaci płatków.
      Będę do jedzonka Guciowego dodawać jeszcze pietruszkę.
      Może dałoby się jeszcze coś dodać , może żółtko , czy zmielone skorupki jaj ?
      Już któryś raz z kolei czytam o Barfie i nadal jest to dla mnie czarna magia . Przerażają mnie te przeliczniki, miarki , tabelki... Jak sama piszesz w tej diecie proporcje są bardzo ważne , jak zle obliczę to mogę kotu zaszkodzić :/
      Pozdrawiam

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Alergie pokarmowe wywoluja przewaznie karmy suche. Zasada jest taka, ze im bardziej przetworzone bialko, tym gorzej, a w karmach suchych jest ono przetworzone najbardziej...Poza tym, karmiac gotowcami, nigdy nie masz pewnosci, co uczula-oprocz bialka mamy jeszcze barwniki, konserwanty oraz dodatki. W karmach hipoalergicznych bialko zwierzece najczesciej jest zastapione bialkiem roslinnym, ktorego kot-miesozerca-absolutnie nie powinien dostawac, gdyz jego przyswajalnosc jest zadna. Podobnie jak zboza-co z tego, ze kot po ryzu sie nie drapie, skoro za chwile bedziesz miala problem z nerkami? Kolejna sprawa jest dodawanie warzyw-w jakim celu chcesz dodawac pietruszke? Balast "na kupy" dodajemy, ale przy zatwardzeniach. Przy rozwolnieniach wystarczy dodac do karmy glinke spozywcza kaolinowa, ktorej zreszta wysoki udzial jest w chrupkach weterynaryjnych-dlatego po nich sa ladne kupy, a nie dlatego, ze jest w nich ryz ;-)

      Przy kotach z alergia powinnas przejsc na monodiete, czyli diete eliminacyjna. Najlatwiej to zrobic karmiac jednak barfem. Polega ona na tym, ze przez kilka tygodni podajesz jedno zwierze-np. wolowine+podroby wolowe. Stopniowo wprowadzasz suplementy i inne miesa. W ten sposob najlatwiej odkryc, co uczula. Statystycznie najczesciej jest to kurczak. W gotowych karmach czesto masz np. troche kury (sproszkowanej tez, co oznacza, ze w ogole nie wiadomo co to-np. dzioby i pazury), troche wola, pelno konserwantow itp.

      Barf nie jest bardzo skomplikowany, jesli zna sie podstawowe zasady. Poza tym istnieje na fb grupa, w ktorej mozna sie uczyc i sprawdzac przepisy (barfne korepetycje).
      Z wlasnegi doswiadczenia powiem Ci, ze przepisy ukladam z apteczna dokladnoscia, ale juz ich tak nie wykonuje. Poza tym wystarczy, ze koty nie dojedza i juz nie jest "idealnie". Wystarczy jednak, ze dieta bedzie zblizona do idealu.

      Co do suplementowania dodatkowego-nie radze robic tego "na oko".

      Spojrzmy jeszcze na sklad ww karmy RC:

      białko drobiowe w proszku, tłuszcze zwierzęce, ryż, kukurydza, izolat białka roślinnego*, gluten kukurydziany paszowy, hydrolizowane białko zwierzęce*, pszenica, drożdże, pulpa buraczana, składniki mineralne, olej rybny, olej sojowy.

      Z trwoga stwierdzam, ze jej sklad jest po prostu tragiczny :( Bialko zwierzece sproszkowane, bialko roslinne (!!!), pelno zboz-kukurydza, pszenica (na trzecim i czwartym miejscu!), bialko roslinne, gluten (!!!!!), olej sojowy (!!!).
      Po prostu dramat. Kot nie jest wegetarianinem, a tu mamy prawie wszystko pochodzenia roslinnego, a to, co jest pochodzenia zwierzecego (skromna reszta) jakosc ma mocno watpliwa.

      Co do oporu Gucia-sa rozne sposoby przestawienia kota na mieso. Czasem wymaga to czasu i cierpliwosci, ale przy konsekwencji i-wbrew pozorom-nie kombinowaniu zazwyczaj opiekun odnosi sukces. Wszystko jest kwestia Twojej determinacji i checi nauczenia sie kilku prostych zasad. W razie czego sluze pomoca.

      Jesli nie chcesz probowac z barfem, poszukaj karm z jak najprostszym, a jednoczesnie miesnym skladem. Taka karma jest np. CFF cielecina. Jest to karma mokra. Ewentualnie napisz priv do Humory-ona duzo lepiej niz ja orientuje sie w gotowych, dobrych karmach.

      Pozdrawiam

      Usuń
    9. Kurczaka moje koty nie dostają wcale, bo wiem że uczula najbardziej. Miałam okazję się o tym przekonać. O pietruszce napisałam bo podałaś powyżej że można. Ale rozumiem że to tylko do barfa ;-)
      To nie Gucio ma opory przed mięsem , tylko Karmel.
      Wszystko o czym piszesz brzmi bardzo mądrze , ale czy uda mi się przejść na Barf , nie wiem .
      Poszukam grupy wsparcia , może tam mi się coś wyklaruje ...
      Pozdrawiam

      Usuń
    10. Wczoraj juz padalam ze zmeczenia-rzeczywiscie napisane jak byk, ze to Karmel taki chrupkozerca, przepraszam.

      Warzywa mozna podawac jako balast, ale tylko w razie potrzeby. Ja np. dodaje korzen pietruszki, bo musze podnosic kotom potas. Jesli jednak wyniki krwi sa ok i nie ma zatwardzen, to nie ma potrzeby dodawania do kociego jedzenia "zieleniny".

      W skladzie RC Sensible widnieje bialko drobiowe-moze wiec to nie kurczak uczulal? No, chyba, ze normalny kurczak tak, a to cos, co jest w tej karmie nie-ale to tym bardziej nie swiadczy na korzysc tej karmy ;-)

      Chodz na grupe barfne korepetycje, wspolnie cos pokombinujemy ;) Na poczatku i tak przez kilka/kilkanascie tygodni trzeba byloby robic diete eliminacyjna z mala iloscia supli, wiec to akurat taki czas, by sie oswoic z mieszankami i zalapac, co i jak.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    11. Wiem że w RC Sensible jest kurczak, ale ta karma akurat nie uczula , za to po surowym kurczaku bywają sensacje.
      Na pewno też uczulają sztuczne dodatki i konserwanty.
      Idę się uczyć o Barfie ...;-)
      Pozdrawiam !

      Usuń
    12. Czyli sama zobacz, jaki "kurczak" w tej karmie jest ;-)
      Poczytaj pliki grupy, poczytaj forum barfnyswiat i watek o alergiach, pytaj i na pewno bedzie ok. To dobra decyzja :)

      Pozdrawiam i trzymam kciuki!

      Usuń
    13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Ja niestety nie karmię Lili bafrem tylko puszkami o suchą karmą. Raz na jakiś czas dostaje mięso albo jakąś rybkę. Z uwagi na codzinne obowiązki nie mam czasu na przygotowywanie wartosciowych miesnych posiłków dlatego wygodniej mi podać puszkę. Teraz staram się wprowadzić nowy sposób karmienia. Rano mięso a wieczorem puszka... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, są osoby, które karmią w taki właśnie sposób-raz puszka, drugi raz mięso. Nie do końca uważam to za słuszne i już Ci powiem, dlaczego ;-)
      Puszki jednak trawią się inaczej-to nadal karma przetworzona termicznie, czyli zmienia odczyn pH naszego pupila. Poza tym w żadnym wypadku posiłek nie może składać się z samego mięsa- niesuplementowanego. Jeśli mięsny posiłek ma stanowić część dziennego zapotrzebowania kota na różne wartości odżywcze, to musi to być posiłek zbilansowany=pełnowartościowy. I tu rodzi się kolejny kłopot-trzeba suplementowanie dopasować do puszki, którą dajemy, aby nie okazalo się, że zwierzak dostaje za małą dzienną dawkę tauryny lub za dużą fosforu. Czyli nie dość, że wypadałoby zrobić pełnowartościową mieszankę, to jeszcze trzeba ją dopasować do puszki. To, czy w takim układzie, nie lepiej karmić samym barfem? ;-) Jeśli podasz kotu samo mięso to będzie można potraktować je jak filetówkę, czyli posiłek dodatkowy, który można dać 2x w tygodniu.
      Opcje są więc takie:
      Podajesz tylko puszki.
      Podajesz puszki+zbilansowany mięsny posiłek (tak karmią najczęściej osoby, które dopiero przestawiają koty na barf i jest to jedynie etap pomiędzy jednym a drugim).
      Podajesz barf.

      Podając puszkę + niezbilansowane mięso możesz zrobić kotu więcej szkody niż pożytku, dlatego nie polecam tego sposobu.

      Ja jestem oczywiście zwolenniczką barfa, jednak jeśli nie czujesz się na siłach, aby przygotowywać mieszanki, to lepszym rozwiązaniem będzie pozostanie przy gotowych puszkach.

      :)

      Usuń
    2. Przecież puszki też nie są idealnie zbliansowane ,jedne maja czegoś za dużo inne za mało. Nie ma idealnych,więc nie widzę problemu.

      Usuń
  8. Alleluja...
    Zaczynam wprowadzać do diety Grubego wołowinkę. Zabieramy się za odchudzanie.
    Pirania surowizny nie tyka i obchodzi szerokim łukiem. Pozostają puszeczki.
    Świetny i rzeczowy artykuł. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś oszukiwać, tj. polewać mięso np. sosem Winstona? ;-) Polecam tez serca kurze lub indycze-moje się tym zażerają <3 Może Twojemu mruczkowi także by podpasowały? Z sercami nie należy przesadzać, ale na spróbowanie polecam!

      Usuń
  9. Bardzo bym chciała przestawić mojego Ryśka na BARFA.Obecnie jada surową wołowinę, pasztety Animondy i czasami podjada suchą karmę Taste of the Wild. Przez jakiś czas jadł też Miamora i Animondę Carny. Rysiek mimo młodego wieku (rok i dwa miesiące) ma silnie zwłóknione nerki, blizny na oczkach po kocim katarze i gronkowca złocistego z którym ciągle walczymy :( Na co powinnam zwrócić szczególną uwagę podczas tworzenia mieszanek BARF? Będę wdzięczna za poradę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zrezygnuj z suchego-ono nerkom nie pomaga. Zresztą, jeśli chcesz zacząć barfować, to nie można kotu robić rollercoastera z brzuszka i z jelit, czyli podawać jednocześnie suche, mokre i surowe-to doprowadzi tylko do rozstroju żołądka. Jak wyglądają wyniki krwi Ryśka (robiłaś jonogram?)? Czy kreatynina jest bardzo podwyższona? Co z mocznikiem? Czy badałaś mocz? Czy Rysiek miewa kryzysy (odmawia jedzenia?)? Chętnie je wołowinę, czy niezbyt?

      Generalnie barf dla kota nerkowego polega na maksymalnym obniżeniu podaży fosforu i obniżeniu białka. Dobrymi mięsami dla nerkowca są wieprzowina, kaczka, gęś, nutria, wołowina...za to rezygnujemy z królika (ma wysoki fosfor). Dla zdrowego kota liczymy 5g białka w suchej masie/kg masy ciała dziennie, natomiast fosfor 60 mg. Przy kocie nerkowym obniżamy białko do <5 g, a fosfor do 50 mg lub nawet mniej, przy czym stosunek wapnia do fosforu powinien wynosić 1,15. Zwiększamy także udział tłuszczu w stosunku do białka (normalnie wystarczy 2:1). To najważniejsze. Istotny jest też stosunek potasu do sodu (ograniczamy sół w pokarmie, jeśli sytuacja tego wymaga) oraz prawidłowa suplementacja witaminy D oraz witamin z grupy B.
      Tak naprawdę nie da się w ciemno ułożyć przepisu. Potrzebujesz pełen panel krwi, dokładne badanie moczu i dopiero wtedy można działać.

      Polecam ten wątek na początek:
      http://www.barfnyswiat.org/viewtopic.php?t=3427

      Jakbyś miała pytania, to śmiało :)

      Filobiola

      Usuń
    2. Jeszcze jedno-w takim przypadku nie podajemy kości oraz mączki kostnej. Wapń suplementujemy mączką ze skorupek jaj lub cytrynianem wapnia.

      Pozdrawiam!
      Filobiola

      Usuń
  10. U mojego Mruczka podstawą w menu jest sucha karma Iams a zamiast puszek czy saszetek dostaje raz dziennie porcję świeżego mięska czy też podrobów typu serduszka,wątróbka.Do wołowiny nie potrafię go przekonać -może jakiś pomysł co zrobić żeby chociaż spróbował?Kilka razy podawałam mu kawałek wołowiny i za każdym razem tylko obwąchał i zostawił.Z cielęciną czy też drobiem nie ma żadnych problemów bo jak tylko poczuje to zaczyna się łasic i prosi o swoja porcyjkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iams to bardzo slaba karma :-( Spojrz na artykul Humory o suchych karmach, tam masz ranking i najlepiej wybrac cos klasy premium lub sredniej.
      Jesli chodzi o mieso-z podrobami ostroznie. Watrobka ma duzo witaminy A, ktorej przedawkowanie jest niebezpieczne, serca maja duzo fosforu, ktory nie jest dobry dla nerek. Jesli chcesz dawac mieso, to niech to beda miesnie (tak, serce jest miesniem, ale specyficznym ;-)). Moze sprobuj z wieprzowina? Albo z wolowina, ale z innego zrodla (kupiona w innym miejscu). Jesli jednak nie chce, to nie ma co zmuszac :-) Pamietaj, ze jesli zastepujesz jeden posilek mokry miesem, to musi (bezwzglednie) ono byc zsuplementowane. Inaczej nie stanowi pelnowartosciowego posilku i na dluzsza mete moze wyrzadzic wiecej szkody niz pozytku.

      Pozdrawiam!
      Filobiola

      Usuń
    2. "Wołowinę kupowałam za każdym razem w innym mięsnym więc nie wiem co mu nie pasuje ale no trudno nie mam zamiaru go zmuszać do niej.Dzięki za info odnośnie tych podrobów.W związku z tym zaopatrzyłam się w saszetki Applaws aby te podroby nimi częściowo zastąpić -jak na razie zjada i nie marudzi ;)A wracając do tematu suchej karmy to powiem Ci,że u nas akurat Iams się sprawdza od dłuższego czasu- kotek oczywiście jest pod stałym nadzorem weterynarza i jest wszystko ok."

      Usuń
    3. Nie każdy kot lubi wołowinę. Na szczęście jest do wyboru masa innych mięs ;)

      Iams to naprawdę kiepska karma-taki trochę lepszy Whiskas :( Niestety, ale konsekwencje karmienia kota zbożami wychodzą dopiero po kilku latach. Zapraszam Cię do przeczytania artykułu o wege kotach-wyjaśniam tam, dlaczego koty nie mogą jeść zbóż. Oczywiście ostatecznie to Twoja decyzja, czy pozostaniesz przy tej karmie, czy jednak poszukasz innej. Ja zachęcam tylko do analizowania składów i karmienia zgodnie z kocią naturą, czyli karmami wysokomięsnymi bez zbóż.

      Pamiętaj też, że Applaws (mokry) to karma filetowa-podajemy ja 2-3 razy w tygodniu maksymalnie. Nie jest pełnowartościowym posiłkiem. To raczej smakołyk :)

      Pozdrawiam!
      Filobiola

      Usuń
    4. Aby jeszcze Cię przekonać, wklejam skład Iamsa z kurczakiem:
      kurczak(> 30%), grysik kukurydziany, tłuszcze zwierzęce, łosoś (> 4%), pulpa z buraka cukrowego, proszek cellulozowy, mąka sorgo i prosa, ryż, kukurydza, hydrolizowane proteiny z drobiu, suszone całe jajo, chlorek wapnia, drożdże piwne, fruktooligosacharydy(FOS), DL-metionina, chlorek sodu


      I tak: mamy "kurczaka", czyli nie wiadomo co-dzioby, pazury, podroby? Na drugim miejscu grysik kukurydziany-tragedia :-( Duzo mąki, ryż oraz kukurydza. Tłuszcze zwierzęce nie wiadomo, jakiego pochodzenia oraz prebiotyk, który szcztucznie zakwasza organizm. W składzie nie widzę też tauryny (?). Ta karma to w zasadzie same zboża i trochę mięsa nie wiadomo jakiego. Szczerze mówiąc, ja bym swoim kotom nie podała jej za darmo.

      W tej cenie zdecydowanie lepsze są produkty Porta 21.

      Usuń
  11. Witam
    Mój kocurek nie chce jeść wogle mokrej karmy tzn. puszek saszetek i innych tego typu wynalazków. Za to uwielbia jeść chrupki, kupuję mu chrupki Concept For Life Kitten i uwielbia mięsko więc dostaje także mięsiwo przemrożone. Zamiast kurczaka podaję mu indyka czy jest to dobre rozwiązanie. Powiedz mi co myślisz o tej suchej karmie, którą mu podaję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! Sporo po czasie...No, ale lepiej pozno niz wcale!
      Nigdy nie dam zielonego swiatla suchej karmie, bo jest to najgorsza z mozliwych opcji ;) Jedyne sensowne karmy suche są w rangingu na naszym blogu, niemniej to nie oznacza, ze sa dobre. Juz wyjasniam, o co chodzi-chrupki to jak McDonalds dla ludzi. Wysokoprzetworzone i sproszkowane jedzenie-czy to moze byc zdrowe?
      Mieso jest wskazane wrecz-nie trzeba przemrazac. Mrozenie nie zabija bakterii, tylko je hibernuje. Natomiast kot jest miesozerca przystosowanym do trawienia surowego, swiezego miesa. Mrozimy jedynie w celu przechowywania.
      Surowe mieso, jesli stanowi glowna diete, musi byc odpowiednio suplementowane.

      Pozdrawiam
      Filobiola

      Usuń
  12. Mój kociak je surowe mięsko a dodaję do tego felini i nie wiem czy to wystarcza . Oprócz tego je też mokrą karmę - staram się kupować dobre karmy w zooplusie. Ale suchą też bardzo lubi więc od czasu do czasu dostaję taką lepszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felinii to suplementy syntetyczne i zbilansowane w nieodpowiedni sposob. Poza tym, nie dodajemy na oko-nawet Felini. Najlepiej zaopatrzyc sie w suplementy naturalne i dodawac prawidlowa ilosc-tak, zeby zgadzaly sie wzajemne stosunki poszczegolnych wartosci przy zachowaniu odpowiedniej podazy dziennej. Felini tego nie zapewnia, niestety.

      Usuń
  13. Super artykuł! Szkoda, że znalazłam go dopiero teraz. Ale lepiej zastosować pewne rozwiązania późno, niż wcale.

    OdpowiedzUsuń