Jak karmię moje koty?


Jak idealnie karmić mruczka, aby był zdrowy i szczęśliwy? Na to pytanie chyba nigdy nie odnajdziemy wyczerpującej odpowiedzi. Nawet, gdy przejrzymy rankingi we wszystkich językach świata. Problem polega na tym, że każde stworzenie jest inne, ma własne potrzeby, skłonności. Możemy kierować się przesłankami na temat składu, jakości karmy. Pomimo to, kluczem do znalezienia odpowiedniego balansu w diecie jest próba dopasowania jej do naszego, jedynego w swoim rodzaju pupila.


Dzisiaj zdradzę jak wygląda aktualna dieta moich podopiecznych, która ukształtowała się po wielu upadkach i wzlotach. Z pewnością wiele razy się jeszcze zmieni, choćby ze względu na wiek. Aktualnie moje koty nie mają problemów zdrowotnych, więc ich dieta nie jest ukierunkowana pod jakimś szczególnym kątem.



Opis typowej doby karmienia zacznę przewrotnie, bo od wieczora. Regularnie, mniej więcej o tej samej godzinie podaję posiłek o mokrej konsystencji. Jest to zamiennie pełnowartościowa karma mokra, surowa wołowina (czasami cielęcina) lub gotowany kurczak lub tuńczyk (przeważnie w postaci karmy filetowanej).


Gotowe, pełnowartościowe karmy mokre, które w ostatnim okresie podaję, to Terra Faelis, Herrmann's Bio, Real Nature, Animonda Vom Feinstein oraz aktualnie testujemy nowości: GranataPet Symphonie i CatzFinefood Purrrr. Najsłabszą z nich, ale i najsmaczniejszą wg. moich kocurów jest oczywiście Animonda. Kupowana jedynie dlatego, że znika z miseczek do ostatniego kęska. Do tego karmy filetowane Schesir (tylko wersje w sosie) i Cosma Nature.

W tygodniu podaję karmę pełnowartościową, którą rozgniatam widelcem i zalewam wodą tworząc mięsną zupę. Przez 5 dni jest to produkt tej samej firmy. Zmiana następuje w kolejny poniedziałek. W weekendy moje koty dostają surowe mięso i karmy filetowane zalane porcją wody. 


Huan nie jest miłośnikiem mokrej żywności, dlatego moje koty mają dietę mieszaną: sucho-mokrą. Mają stał dostęp do pożywienia 24 h/dobę. Gdy wieczorny posiłek zniknie (przeważnie późno w nocy lub wcześnie rano) koci kelner serwuje michę pełną suchej karmy, która wystarcza do końca dnia. 

W przypadku "chrupek" wybór jest bardzo ujednolicony i to co odnaleźć można w misce, to Power of Nature Meadowland Mix. W szafie schowana jest także Royal Canin Veterinary Diet Calm, która pomimo fatalnego skład bardzo pomogła przy problemach ze stresem. Podawałam ją wtedy w stosunku 1:1 z PONem. Oczywiście jest to produkt do stosowania czasowego, a nie jako podstawowy element diety przez długi okres czasu.

Jako, że PON jest z nami już około rok, powoli szukamy zastępstwa, przynajmniej na jakiś czas. Prawdopodobnie będzie to karma Real Nature Wilderness, która aktualnie służy jako koci przysmak. Tak! Zrezygnowałam z przepłacania za "kocie słodycze", bo nowe karmy suche są dla nich równie atrakcyjne, a do tego całkiem zdrowe :)!


Na koniec zdradzę jeszcze mój "wodny patent" - miseczki z wodą ustawiam w kilku miejscach domu - na parapetach i małym stoliku, co bardzo podoba się moim czterołapkim. Odkąd mogą pić na wysokości, zdecydowanie wzrosła ilość spożywanej przez nich wody.





A Wy - czy nadal szukacie, czy już udało się Wam odnaleźć idealny balans w diecie Waszych kotów?





Pozdrawiam,
Humora

23 komentarze:

  1. Mój Witek wcina RC Sensible, bo tylko po niej nie ma sensacji ;) chociaż wolałabym, żeby jadł coś lepszego... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak szybko próbowałaś zmieniać? Z Huanem miałam przeboje i dopiero po mieszaniu przez 3miesiące RC z PONem Activ się udało. Od tego czasu już nie było problemów i teraz wiele karm przeszedł i jest ok :)

      Usuń
    2. Witek ogólnie miał problemy z wątrobą i brał leki. Wprowadzałam mu karmę stopniowo wg rozpiski lekarza, ale się nie przyjęło. A poza tym jak jest dobra karma, to on w ogóle się nie tyka :( lekarz mi zalecił, żeby dać mu spokój skoro jest taki wybredny....

      Usuń
    3. Wituś to wie czego chce w życiu ;)

      Ale faktycznie, jak aż tak wrażliwy brzuch, to rewulucje mogą nie być najlepsze :)

      Usuń
  2. Witam, widzę że karmimy koty bardzo podobnie ;) Z tą różnicą, że moje na zmianę dostają w cztery wieczory pełnowartościową mokrą (u mnie hitem jest Feringa kurczak z pstrągiem i indyk z łososiem, Miamor Milde Mahlzeit kurczak z szynką i Naturea Tuńczyk z kurczakiem) oraz 3 wieczory fietowaną (Schesir w sosie na zmiane z Miamor Feine Filets i Porta 21) lub surowe mięso z dodatkiem tauryny i maczki ze skorupek jaj. Suchą mają cały czas dostępną. Też karmiłam PON Mix, ale przez częste problemy z dostępnością, przerzuciłam się na Naturea Lands cat&kitten i nie narzekam (kociaste też ;)) Real Nature Wilderness bym bardzo chciała wypróbować, ale niestety na Śląsku nie ma MaxiZoo :( Pozdrawiam, Gosia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!

      Milde Malhzeit i filetowana Porta też u nas gościły dość długo :) Na Feringę niestety moje kociska kręciły nosem.

      PONa zamawiam bezpośrednio ze strony niemieckiego producenta - wychodzi taniej i raczej zawsze jest dostępne :)

      Z Natureą nie znam się za dobrze, chyba muszę się jej przyjżeć :D

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Naturea nie jest idealna- ma sporo węglowodanów i zapychacz w postaci słodkich ziemniaków, ale za to ma niski indeks wapnia i fosforu-mniej z bezzbożówek ma chyba tylko Real Nature. Dzięki za podpowiedź z PONem, bo pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę :)
      Gosia

      Usuń
  3. Bardzo podobnie karmiłam swojego kociaka. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam problemy z żywieniem Chloe.
    Czasem tak bywa, że kompletnie nic jeść nie chce.
    Ona jest strasznie wybredna.
    Z Harveykiem takich problemów na szczęście nie mam.
    Co by nie dostał i tak zje ze smakiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nie dobrze... A czy to dotyczy i suchej, i mokrej karmy?

      Usuń
  5. My to ostatnio trochę kombinujemy, nawet posta o tym napisałam :) I kociaste barfa jedzą pół na pół z puszkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielna jesteś z barfem! To lece zaglądnąć do Ciebie ;)

      Usuń
  6. Moja Kota w ogóle nie uważa mokrej karmy. Suchą tak, jako przegryzkę, a tak to jada same surowe mięso...:D To mój pierwszy kot, który się tak w mięsie lubuje. Poprzednie oczywiście, że mięsko czasem jadły, ale mokrą i suchą nie gardziły :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A no widzisz, moje salonowe francuskie pieski nie chcą jeść Hermanss Bio. Skreśliły w przedbiegach. Cała paczka saszetek poszła dla fundacji ;)
    U nas w normalnych warunkach jest karmienie 4 razy dziennie o 6, 12, 17 i 22. Dwa razy suche i dwa razy mokre/mięso/rybę. Suche daję Ferringę albo Taste of the wild, mokre jedzą Cat finez food, czasem ferringę, portę 21, od czasu do czasu Cosmę, ale bez przekonania. Oprócz tego jedna z kocic ma co dzieńń podawane enzymy trawienne razem z mokrym żarełkiem, bo mamy problemy z trzustką.
    Ostatnio jednak mamy nie do końca normalne warunki, bo jak na ironię wszystkim trzem kotom wyszły kryształy w moczu :( i Wszystkie 3 przez najbliższy czas będą na karmię urinary. Z Miśkiem najdłużej bo praktycznie od samego początku, potem przyszła kolej na Purkę - wozimy się tak już ponad pół roku, a teraz przed samym naszym wyjazdem to samo wyszło Amai... Przy zwykłych kontrolnych badaniach moczu - nic się przecież nie działo, zrobiłam zwykłą diagnostykę. Każde odstawienie tej cholernej karmy kończy się nawrotem kryształów, już nie wiem co mam robić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to masz utrapienie... Wspolczuje! Ważne jest, żeby jak najwięcej pili ;)

      Usuń
    2. Piją, to jest szczęście w nieszczęściu. Z resztą ja im oprócz tego przemycam wodę w mokrej karmie, wetka nam zaleciła, żeby dolewać po małej łyżeczce wody jak daję puszkę :)

      Usuń
  8. Od niedawna mam nowego lokatora w domu, czteromiesięcznego Miałkuna ;)
    Bardzo mi ten post pomógł, chociaż w jakimś stopniu, poukładać sobie w głowie jak powinnam go karmić. Bo mały zjada wszystko, nie wybrzydza, o co bardzo się bałam. Ku mojemu zaskoczeniu wsuwa surowe mięso, podroby, puchy, saszetki itd.
    Mam do ciebie pytanie, czy rozdzielanie dziennej porcji mokrego jedzenia, na dwa posiłki plus stały dostęp do suchego to dobry pomysł? Nie chciałbym go jakoś ograniczać, w końcu to młody kociak, który szybko rośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się ;)

      Tak, jak najbardziej, jeśli kotek chce i mamy czas, to warto serwować mokrą karmę częściej.

      Jeśli chodzi o połączenie, mieszanie karmy mokrej i suchej, to teoria mówi, że trawią się one inaczej i nie powinny być podawane równocześnie, bo może to powodować rozstrojeniem żołądka. Teoretycznie optymalne jest zachowanie kilkugodzinnych odstępów pomiędzy.

      Jeśli jednak kotek nie wykazuje żadnych problemów z tym związanych, to pozostawiłabym tak, jak jest :).

      Pozdrawiam
      Humora

      Usuń
  9. Cześć !
    Super blog :) Ciekawe, informacje, podane w łatwy, ciekawy i przystępny sposób. Ciekawe tematy. Ja zaczynam dopiero swoją kocią przygodę i chciałam prosić (podsunąć pomysł na wpis).. ;-) Może jakiemuś laikowi się przyda..

    Wiem, że na BARFnym świecie jest dużo informacji (za dużo jak dla laika), ale chciałam zapytać jak Ty żywisz koty - mięsem, a nie gotowcami?

    Jakie mięso kupujesz? (goleń, antrykot, ozór, [wołowinę III klasy - co to jest? ;) ], kurze piersi, a może karkówkę?
    Gdzie kupujesz? (Rzeźnik/market)
    Jak przygotować? (Mrozić/gotować/zalewać wrzątkiem)?
    Jakie dajesz suplementy?

    Tak czy inaczej - będę tu zaglądała częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!
      Jest nas dwie tj. ja - Humora i Filobiola ... ja karmię gotowcami, Filobiola tylko Barfem ;) Poproszę ją o odpowiedź w Twojej sprawie.

      Pozdrawiam
      Humora

      Usuń
  10. ja karmię moje kotki karmą mokrą naturest - wiem, że jest jakościowo dobra i one same czują się po niej wyśmienicie :)

    OdpowiedzUsuń